Każdy z nas ma ciemną dziurę w środku – taką studnię bez dna, która małymi kroczkami posuwa się za nami przez życie, gdziekolwiek nie pójdziemy, zawsze o jeden krok tuż za nami. Jedziemy na wakacje z myślą, że dziurę zostawiamy w domu, a tu niespodzianka: tam gdzie ty, tam i dziura. Każdy z nas jakąś ma, trochę mniejszą lub trochę większą, ale czarna dziura mieszka w środku każdego człowieka.

Skąd o tym wiemy? Bo wychodzi na wierzch czasami albo częściej, ale zazwyczaj wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy lub najmniej chcemy.

Ta sama dziura jest jednocześnie źródłem naszych poszukiwań, odpowiedzią, najbliższą koleżanką i jedynym rozwiązaniem. Im głośniej dziura krzyczy, tym bardziej potrzebuje twojej uwagi. Jeśli nie będziesz się nią zajmować, będzie wymyślać co rusz to nowe sposoby, żeby spojrzeć ci w oczy. Będzie głośno krzyczeć przy innych ludziach, będziesz szukać jej zaspokojenia u swoich partnerów albo będziesz starać się zagłuszyć ją alkoholem, używkami lub uzależnianiami. Będzie krzyczała bólem i chorobami ciała, nie będzie ci dawać spać i będzie straszyć w ciemności po nocach. Im prędzej zrozumiesz, że czarna dziura to jednocześnie twoje światełko w tunelu i że zamiast od niej uciekać, warto się jej przyjrzeć i zaprzyjaźnić, tym szybciej przepychanka zamieni się w radosny tandem rowerem przez świat.

Czarna dziura jest straszna i głęboka, bo wciąga w swoje niezbadane zakamarki, cienie i wilgoć. Ten czarny wir to wewnętrzna śmierć, a śmierć to coś większego i niewytłumaczalnego, a także coś, co najlepiej zostawić sobie na sam koniec życia. Żaden człowiek przy zdrowych zmysłach świadomie nie zdecyduje się na śmierć (bo docenia życie), a śmierć samobójcy to krzyk bezsilności, bólu i cierpienia. Człowiek cieszący się życiem, nie odbierze go sobie. Człowiek, który cierpi i od czarnej dziury ucieka może podjąć przeróżne decyzje.

Każdy człowiek jest inny i taki sam jednocześnie. Różnimy się fantazjami, marzeniami, typem doświadczeń, ilością cierpienia, chorobami i upodobaniami kulinarnymi, ale wszystkich nas łączy ciemna, czarna, ludzka dziura, a w niej zazwyczaj siedzą te same rzeczy: samotność, strach, wstyd i odrzucenie. Gdybyśmy tylko mówili o tym sobie głośno, okazałoby się, że boimy się tych samych rzeczy – i to właśnie te same rzeczy nas łączą. Okazałoby się wtedy, że nasze problemy nie mogą być indywidualne, bo są takie same, a jeśli są takie same, nie są nasze. pexels-photo-25188

Wszyscy ludzie w jakiś sposób poszukują bliskości, miłości, partnera, dotyku, uwagi i czułości. Są to normalne, ludzkie i piękne potrzeby i nie ma czego się wstydzić. Widok dwojga z czułością traktujących się i ciepło odnoszących do siebie ludzi jest jednym z najpiękniejszych widoków jakie można ujrzeć w dzisiejszym świecie. Dwoje autentycznie kochających się ludzi, roztacza wokół siebie aurę prawdziwego, zdrowego uczucia i spokoju. W świecie, gdzie wokół ludzie wzajemnie się obrażają, niszczą, nie tolerują i zabijają, a przytulanki można kupić już za kilkadziesiąt dolarów, bliskość z drugim człowiekiem stała się dobrem nadzwyczajnym i już niedługo trudnym do zdobycia. Głupio się przyznać, że jednak się za tym tęskni, bo pomimo tego, że na poziomie wyższej świadomości nie ma płci, a bezwarunkowa miłość Boga prędzej czy później dosięgnie wszystkich, to na koniec dnia, wspaniale jest wtulić się w ciepłe ramiona drugiego człowieka. I to nie byle jakiego, tylko takiego, który cię rozumie, rozmawia z tobą i pozwala na bycie sobą.

Kreskówki dla dzieci oraz filmy romantyczne dla dorosłych przesiąknięte są wizją wspaniałej, dozgonnej miłości, takiej do końca życia. Chłopcy i dziewczynki od małego karmieni są obiecankami o poznaniu księcia lub księżniczki z bajki, a gdy dorastają, okazuje się, że byli bardzo naiwni i głupi, bo księcia nie ma.

Konfrontacja z rzeczywistością jest brutalna, w środku wtedy kiełkuje poczucie winy i zwątpienie w siebie, umierająca nadzieja każe się zadowolić tym, co jest, a złość, zdziwienie oraz tęsknota za bliskością zgrabnie obracają się przeciwko tobie, powodując samobiczowanie, karanie się i powtarzające się negatywne myśli, czyli autoagresję.

Nie ma nagle winnych: czy człowiek jest na tyle głupi i naiwny, że pozwolił sobie marzyć o miłości, czy może ukazał światu swoją niewinność i otwartość dziecka, co zostało skrzętnie podeptane przez najbliższych opiekunów? To nie twoja wina jeśli zaufałaś i zaufałeś twoim najbliższym opiekunom, że spokojna, piękna i czuła miłość jest możliwa. To nie ty byłeś głupcem, to oni podeptali twoją wrażliwość. Nie porzucaj tych marzeń, one są tym, co pcha cię przez życie. Miłość, zaufanie i bliskość istnieją i to, że zawiodłeś się na ludziach w przeszłości nie oznacza, że nie można nikomu ponownie zaufać.

Jak rozpoznać czy czarny stwór z twojego wnętrza został uleczony, ukojony, napełniony i zauważony? Jak pokochać siebie w pełni? Czy to poszukiwanie odpowiedzi kiedykolwiek się kończy?

Tak naprawdę nigdy nie będziesz w stanie stwierdzić ze 100 % – ową pewnością, że nastąpiło uleczenie. Twoje uleczenie to proces trwający całe życie i osobiste stworki potworki będą regularnie, raz na jakiś czas, ponownie wyskakiwały, by sprawdzić, jak teraz sobie z nimi radzisz oraz przypomnieć ci czego masz się w tym życiu nauczyć.

Wskaźnikiem, że jesteś z Czarną Dziurą za pan brat jest to, że nie uwiera cię wiedza, że ona cały czas tam jest. Innymi słowy: pogodzenie się z tym, że czarna dziura będzie ci towarzyszyć do końca życia jest akceptacją twojej ludzkiej ułomności, czyli pogodzeniem się ze sobą.

Wszyscy potrzebujemy bliskości, marzymy o miłości i chcemy być lepszymi ludźmi. Nie ma czegoś takiego jak indywidualne problemy. Porozmawiaj z dziesięcioma różnymi osobami, a okaże się, że co druga albo nawet każda ma ten sam problem. Każdy został zraniony, każdy chce być szczęśliwy, każdy chce kochać i być kochanym i każdy wie, że na końcu umrze.

pexels-photo-211816

Ukochanie polega na rozpoznaniu swoich lęków i zaakceptowaniu tego, że się boimy. Rozluźnienie pojawi się wtedy, gdy nie będziesz chciał za wszelką cenę tych lęków się pozbyć, gdy nie będziesz się ich wstydzić i gdy zauważysz, że inni są w takiej samej sytuacji. Na początku będziesz w tym sam, bo większość ludzi mocno wypiera negatywne emocje. Również duchowość zmienia swoje oblicze: z pozytywnej przestrzeni kolorowych wizji i przemyśleń w pewnym momencie wyłania się autentyczność, czyli zderzenie z rzeczywistością oraz przyznanie się i zaakceptowanie swojego człowieczeństwa.
Miłość, ukochanie i akceptacja nie mogą się pojawić jeśli nie lubisz swojego bycia człowiekiem i nie potrafisz polubić ludzkiej ułomności u drugiego człowieka. Zanim weźmiemy się za bezwarunkową miłość wszystkich żyjących istot na ziemi, biednych, brudnych, trędowatych i bogatych, nauczmy się kochać zwykłego, szarego i cichego człowieka obok.

Po tym jak podasz rękę swojej czarnej dziurze, samotność zamieni się w samodzielność i ciekawość świata, odrzucenie przestanie być odrzuceniem, a jedynie znakiem, że nie tędy droga, strach pomoże ci docenić życie, a wstyd ukaże własną wrażliwość.
Gdy pojawi się ciekawość życia, przemówi intuicja, strach stanie się gniazdkiem bezpieczeństwa, a wrażliwość wewnętrznym pięknem i niewinnością, a wtedy na wierzch wyjdzie zaufanie, czyli wiara w lepsze jutro, w boga, czyli w miłość.

Widzisz, wielu ludzi poszukuje wielkiej miłości i dziwi się, że nie przychodzi. Ja też się dziwię, bo przecież każdemu powinno to być dane na początku życia, by nie musiał doświadczać bólu, cierpienia, strachu i bycia krzywdzonym przez swoich najbliższych opiekunów. Każdy z nas powinien dostać duży, turystyczny plecak pełen ciepła, spokoju, uśmiechu, radości, piękna, ambrozji i nektaru, by z takim zaopatrzeniem przemierzać czekające nas ścieżki życia. Ale tak nie jest.
Z jakiegoś powodu dostajemy do dźwigania kamienie, piach i popiół. Plecaki często są za ciężkie, jest nam zimno, nikt nam nie dał kierunkowskazów, nie poklepał po plecach ani nawet nie zapytał czy potrzebujemy czegoś na drogę.

Znaleźć ukojenie w ramionach drugiej osoby to największy dar jaki możemy dostać w tym życiu. Boska miłość bezwarunkowa jest wspaniałym celem do osiągnięcia i pięknym uczuciem bycia zaopiekowanym przez życie, ale boska miłość bezwarunkowa nie poda ci gorącej herbaty, gdy leżysz chory w łóżku, nie pocałuje czule w szyję i nie wtuli się szukając ludzkiego ciepła.

To poprzez zwykłą, ułomną, ludzką i osobową miłość do drugiego, zwykłego człowieka, takiego jak ty i ja, nauczymy się zaufania, otwarcia, zrozumienia i zauważenia bliźniego.

Chwalimy się, że rozumiemy wszechświat, boskie prawa i boskie plany, radzimy drugiemu człowiekowi jak żyć, pokazujemy planety i snujemy teorie o tym co jest po śmierci, a nie potrafimy zrozumieć dlaczego nie ma miłości. Długoletnie związki się sypią, nowe powstają na nie wiadomo jakich zasadach, chcemy bliskości, ale się boimy, marzymy o intymności, ale wstydzimy się o tym mówić, modlimy się wieczorem do siebie samych lub do nie wiadomo kogo, przekonujemy o własnych prawdach, czujemy się lepsi od innych albo wypadamy gorzej, przechwalamy czym możemy, następnie uczymy pokory, zmieniamy zdanie i umieramy i tak w kółko. A bliskości z drugim człowiekiem wciąż nie ma. Uczymy się więc samotności i samodzielności, wygodnie usadzamy w nowej rzeczywistości, godzimy, spinamy, odpuszczamy, szukamy odpowiedzi, pracujemy, zmieniamy siebie, zmieniamy środowisko, akceptujemy, gubimy się ponownie, wciąż mamy nadzieję, uciekamy się do boga, prosimy o wybaczenie, wybaczamy innym, próbujemy nowych rzeczy, wracamy do starych, kłócimy się z własnym umysłem, odpychamy siebie, chcemy zabić ego, czyli tożsamość, myśli i człowieczeństwo. To, co ludzkie wydaje nam się złe, obrzydliwe, wstydliwe, niemodne, klejące, obślizgłe, nieduchowe, brudne, takie tylko zwykłe, ludzkie i człowiecze. A nikt nie chce być zwykłym, szarym i nieogarniętym człowiekiem.

Każdy z nas chce być wyjątkowy, kochany, zrozumiany, widziany, dumny, lepszy albo przynajmniej dobry.

No właśnie.
Czarna Dziura ma tak naprawdę jedno imię i jest ono dla wszystkich takie samo: czy jestem wystarczająco dobry? Taki, jaki jestem? Właśnie taki? Trochę niepełny, dziwny, śmieszny, prosty, głupi, ale z potencjałem, cierpliwy i niecierpliwy jednocześnie? Zmieniający się, niestabilny, mądry, ale tylko do pewnego stopnia, wątpiący i mający wiarę zaraz po wątpliwościach, lękliwy, ale taki odważny? Czy można w tym wszystkim być wystarczająco dobrym? Czy taki śmieszny człowiek, jest zwyczajnie taki, jaki powinien być – człowieczy?

A co jeśli bycie człowiekiem polega właśnie na smutkach, bólach, radości, pięknie, poszukiwaniu i odpuszczaniu i tak w kółko przez całe życie z małą nutką dojrzałości? A co jeśli właśnie o to chodzi, by zobaczyć, że takie bycie człowiekiem jest … wystarczająco dobre?

Widzisz, dlatego właśnie bycie pewnym swojego człowieczeństwa jest podstawowym wymogiem jeśli chodzi o zrozumienie swojej czarnej dziury. Czarna dziura, odpychana przez wszystkich jeden po drugim jak leci, nie może zostać ukojona, bo jest wciąż niezauważona. Nawet na warsztaty rozwoju osobistego jeździmy po to, by sobie coś uleczyć. Wyciągnąć coś, pozbyć się czegoś, wyczyścić, przeczyścić, uzdrowić, w najlepszym przypadku zrozumieć. Zamiast nauki obejmowania swoich lęków i nielubianych części siebie, jeździmy po to, by „zabić swoje ego“, pozbyć samotności czy zazdrości i popracować nad sobą. I cały czas uciekamy, by się tylko z czymś nie zmierzyć. Po to, by odkryć co nas tak boli i jak najszybciej to wyrwać.
Chcemy pozbyć się strachu i wstydu, odtrącić odrzucenie, pokochać samotność choć nie jesteśmy do niej stworzeni, powalczyć z lękami i najlepiej to wszystko zapić, zasnąć i zapomnieć. Albo chociaż o tym nie myśleć przez następne 8 czy 10 godzin snu.
Strach to świetny mechanizm ochrony własnej, wstyd to pokazanie swojego miękkiego brzuszka (a to jest dużym ryzykiem), a samotność pogodzeniem się z mniejszym złem.

pexels-photo-167964-large

Miłość przyjdzie wtedy, gdy obejmiesz siebie całego z całym swoim dobytkiem gratów z przeszłości. Musisz wiedzieć jaki plecak dźwigasz, by wiedzieć jakie masz zasoby, jak długo wytrzymasz, kiedy i gdzie masz prosić o pomoc, a kiedy zakasać rękawy i iść dalej. Musisz to wiedzieć na samym początku, bo jak inaczej chcesz iść przez życie? Nie wiesz jaki masz plecak? Nie szkodzi, to jest ten moment, kiedy możesz się dowiedzieć.

1. Jaki masz kontakt ze swoim ciałem: czy uważasz, że jest piękne?
2. Czy masz zdrowe ciało?
3. Jak z przyjemnością seksualną? Czy wiesz co lubisz i potrafisz to sobie dać, samemu lub z innymi?
4. Czy wiesz jakie kamienie dźwigasz? Co wyniosłeś z domu? Czego się boisz? Jak z zaufaniem do ludzi? Jak z wiarą i nadzieją w przyszłość?
5. Bóg: czy masz zaufanie, że wszystko dzieje się dla twojego dobra?
6. Czy potrafisz mówić otwarcie o swoich potrzebach i oczekiwaniach?
7. Czy potrafisz mówić o swoich myślach?
8. Jak ze wstydem? Czy wstydzisz się wielu rzeczy? Czy wstydzisz się swojego wstydu? Czy ciężko jest ci się przyznać do głupich myśli?
9. Czy potrafisz rozmawiać z drugim człowiekiem? Rozmawiać to znaczy słyszeć co on mówi, dać mu skończyć, a nawet dawać pierwszeństwo, mówić jego językiem, wyjaśniać wszelkie nieporozumienia i rozmawiać tak długo, aż dojdzie się do wspólnoty.
10. Czy wiesz jakie mechanizmy i schematy powtarzasz w swoich związkach i rozumiesz na co masz wpływ, a na co nie?

Jeśli jesteś w stanie odpowiedzieć konstruktywnie na powyższe pytania, plecak masz odpowiednio wyposażony. Jeśli pewne dziedziny twojego życia wymagają twojego wglądu, zanurz się w nie. Dlaczego nie odczuwasz przyjemności seksualnej? Jaki był czy jest wpływ kościoła na twoje myślenie? Jak z chorobami? Ile lęków i dziur krzyczy o uwagę przejawiając się w formie fizycznego bólu? Jeśli nie potrafisz otwarcie rozmawiać, jak chcesz otworzyć się na drugiego człowieka?

Dlatego tak trudno znaleźć Miłość: bo nie lubimy i nie znamy siebie. Prezentujemy się przed drugim człowiekiem i mówimy: pokochajmy się, ale przy zgaszonym świetle, bo nie możesz zobaczyć mojego nagiego, brzydkiego ciała. Gdy czegoś potrzebujemy, nie mówimy tego na głos, bo boimy się odrzucenia, ale to powoduje zaczopowanie emocjonalne. Gdy tęsknimy, boimy się się przyznać do słabości, a dodatkowo lękamy bliskości i przyszłości. I dlatego jest, tak jak jest.

pexels-photo-230986

Jak więc zbliżyć się do Czarnej Dziury i lepiej ją poznać?
Obowiązkowa jest praca indywidualna – to sam początek zaznajomienia się z Czarną Dziurą. Istnieje wiele dostępnych metod zbliżenia się do niej, a poniżej znajdziesz kilka przykładów tych najbardziej skutecznych:

• praca z ciałem na przykład wg. metody Lowena
• ustawienia hellingerowskie
• psychoterapia
• medytacja (np. Vipassana albo mindfulness)

A skąd, jak i kiedy będziesz wiedzieć, że czarna dziura została ukochana? Innymi słowy, skąd będziesz wiedzieć, że jesteś „gotowy“ na mądrą relację z drugim człowiekiem? Pamiętaj, że każdy chce bliskości z drugim człowiekiem, z wyjątkiem bardzo emocjonalnie skrzywdzonych ludzi, zapalonych samotników oraz mnichów żyjących w odosobnieniu. Choć podobno również i ci codziennie konfrontują się ze swoim uczuciem samotności.
Przeciętny człowiek przyzna się w końcu do tego, że potrzebuje bliskości.
Bardzo emocjonalnie skrzywdzeni ludzie przed bliskością bronią się agresją lub wycofaniem.
Samotnicy i mnisi, którzy wybierają taki tryb życia, żyją z dala od ludzi, więc ich raczej nie spotkasz, a jeśli już to na krótko.
Przeciętny człowiek odkrywa teraz swoją odwagę do bycia ułomnym, przeciętnym, zwykłym ale też wystarczająco dobrym człowiekiem.
Skrzywdzeni emocjonalnie ludzie mają szansę się otworzyć i wyjść ponownie do ludzi.
A samotnicy i mnisi mogą nadal, jeśli tylko chcą odnajdywać spokój w samotności.

Przeciętny człowiek, uważający się za wystarczająco dobrego, z przeciętnego człowieka staje się człowiekiem szczęśliwym. A to naprawdę dużo. I wtedy i tylko wtedy jest gotowy zacząć kolejny etap wspinaczki w swoim i tak, nigdy do końca nie zbadanym życiu.

Zapisz

Zapisz