Podobno historia bólu jaki wynieśliśmy z domu rodzinnego jest jedynie jakąś historią wymyśloną na potrzeby naszego rozwoju, a biedni rodzice obarczani winą za nasze dzisiejsze nieszczęścia tak naprawdę są bogu ducha winni. Odegrali w całej tej zagmatwanej opowiastce niewdzięczne role, a teraz my jeździmy na warsztaty i kursy, by się na nich odegrać, wykrzyczeć im nasze żale, złości i przede wszystkim nadrobić niespełnione dziecięce potrzeby. Tylko na niektórych takich spotkaniach rodzicom się dziękuje. Rzeczywiście może tak być, że w domu rodzinnym nie było ciepła, bezpieczeństwa i zaufania. Może być tak, że rodzice nas autentycznie nie kochali i nie lubili, a w większości przypadków jest tak dlatego, że ich również, nikt tego nie nauczył. Większość rodziców żałuje swoich „błędów“ wychowawczych i biją się za nie w serce do końca życia, często nie mówiąc o tym ani słowa. Niektórzy mówią, płaczą i proszą swoje dorosłe dzieci o przebaczenie. Inni są przekonani, że wykonali swoją robotę najlepiej jak potrafili. Jeszcze inni w ogóle się nad tym nie zastanawiają. Logika i rozum potrafią nawet wybaczyć, ale zranione serce, długo nie.

Rodzice są pierwszymi aktorami, których poznajemy w tym życiu i mają do zagrania największą rolę. Ich rola nie polega na tym, by cię skrzywdzić czy zniszczyć, choć mogłoby się tak wydawać. Ich rola polega na tym, by przygotować cię na życie i opowiedzieć ci o nim najlepiej jak potrafią.

Nie słowami, choć tymi też, ale głównie czynami i sposobem, w jaki cię traktują. To, w jaki sposób się do ciebie odnoszą, pokazuje ci jak życie potraktowało ich.pexels-photo-1 W ich krzywdzącym zachowaniu kryje się żal, wstyd, złość i rozczarowanie. Dużo rzadziej radość, szczęście i miłość. Ale w całej tej, na pierwszy rzut oka patowej sytuacji, jest ukryte głębsze dno, którego możesz nie widzieć. Szczególnie gdy jesteś kilkuletnim dzieckiem, a rodzice wydają się bogami. Największe strachy wyniesione z domu czy dzieciństwa, takie jak odrzucenie, agresja, lęk przed bliskością czy brak zaufania są tym, co będzie czekać na twoją bezpośrednią konfrontację z nimi pewnego dnia po to, by spojrzeć im prosto w oczy, zauważyć, zrozumieć, przeboleć, docenić i pójść dalej.

Rodzice przygotowują cię na przyjęcie życia we wszystkich jego aspektach, a szczególnie tych najtrudniejszych.

Możemy uznać, że przez to, że wynieśliśmy z domu odrzucenie i strach, przyciągamy w życiu żal i smutek, trudne sytuacje i trudne relacje.

A co, jeśli Origami polega na tym, by zobaczyć ten węzeł w inny sposób? Spróbuj tak:

  1. Dusza wybiera sobie pewien plan na życie i pewne rzeczy, których chce się tutaj nauczyć.
  2. Z tymi rzeczami człowiek będzie mógł się zmierzyć jedynie wtedy, gdy będzie dorosły, gdyż wcześniej jest tylko niewinnym dzieckiem, nierozumiejącym, a często nawet nie zastanawiającym się dlaczego coś mu się przytrafia.
  3. Rodzice od samego początku świetnie i doskonale wcielają się w role, jakie muszą odegrać, aby nie tylko wypełnić swój plan życiowy, ale także pomóc ci w twoim.
  4. Przez duży kawałek życia przygotowujesz się do konfrontacji ze swoimi największymi lękami.
  5. Konfrontujesz się, podpierając się całym swoim przeszłym doświadczeniem i rozumiejąc, że wszystko, co było przed, nawet ci oczernieni rodzice, przygotowywali cię na to, z czym przyjdzie ci się zmierzyć teraz, czyli z samodzielnością.

Oczywiście, że byłoby dużo przyjemniej gdyby nasi opiekunowie stworzyli dom pełen zaufania i opowiadali nam o świecie trzymając mocno za rękę i przestrzegając przed czyhającymi niebezpieczeństwami. Kilkoro z nas tak miało, ale większość jednak musiała konfrontować się z zimnem emocjonalnym albo wręcz agresją, okropnymi dziećmi w szkole i nierozumiejącymi wychowawcami. 15578900_1196475590402344_7038845266385745950_nCi wszyscy ludzie, wykonywali swoje zadanie, nawet o tym nie wiedząc i starali się w miarę szybkim tempie przygotować cię na to, co dopiero cię czeka.

Opowiedzenie dziecku o życiu, powołanie na świat i wychowanie dorastającego człowieka jest ogromnym wyzwaniem i zadaniem przerastającym ludzkie możliwości.

W większości przypadków jest tak, że rodzice bardzo się starają, są przekonani, że robią dobrze, a potem często się okazuje, że i tak nie wyszło. Dlatego potrzebujemy zrozumieć, że nie tylko my, ale także nasi rodzice i te okropne dzieci ze szkoły – dosłownie wszyscy odgrywamy jakieś role, mniej lub bardziej sadystyczne i na pewno poza naszym rozumieniem. Jednak ta szkoła życia jest dużo więcej warta niż słowa. Bo zamiast tysiąca słów dostajesz doświadczenie i bezpośrednie czucie.

A czuć, nawet jeśli boli, jest darem, biorąc pod uwagę, że są ludzie, którzy nie czują nic wcale.

Odrzucenie. Odrzucenie jest jak śmierć. Nie ma odwrotu i nie możesz zrobić nic, by to ominąć. Na czym polega lęk przed odrzuceniem? Odrzucenie zazwyczaj idzie w parze z brakiem zaangażowania. Gdyby było zaangażowanie, nie byłoby odrzucenia. Choć oczywiście zdarzają się przypadki, że gdy odrzucenia nie ma, zaangażowania też nie.

Brak Zaangażowania to strach przed bliskością. Odrzucenie to tęsknota za bliskością.

Po której stronie schematu stoisz? Który z twoich rodziców tak się zachowywał? Niedostępny emocjonalnie ojciec? Niedojrzała, lękliwa matka? Agresywny rodzic? Wycofany rodzic? Porzucający rodzic? Jak bardzo doświadczyłeś braku zaufania w domu, nieuwagi, negatywności i agresji, zarówno tej fizycznej jak i emocjonalnej?

Po środku jest bliskość, a po jej obu stronach wymienione schematy. Gra toczy się o to samo, ale dopóki dwie strony ciągną każda w swoją, bliskość pozostaje sama i nietknięta, a obie strony się męczą.

pexels-photo-1

Dotarcie do bliskości wiąże się z ryzykiem, spotkaniem z Nieznanym i wymaga ogromnej odwagi. Stres, wynikający z tego, że trzeba zaryzykować stratę, że jednak nie jest się wystarczająco dobrym, dla kogoś (w przypadku odrzucenia) jest ogromny. Stres, wynikający z tego, że trzeba zaryzykować ból, w przypadku zaangażowania i rozczarowania, jest cenny na równi z życiem. Stresy te są tak ogromne, że ludzie nawet decydują się nie wchodzić ponownie w żadne relacje z innymi ludźmi. A nagroda pozostaje nietknięta.

Czy taki schemat, ludzi krążących wokół bliskości, ale bojących się po nią sięgnąć, czy to jest właśnie miłość? Nie, tak wygląda relacja dwojga zranionych ludzi poszukujących uzdrowienia, ale nie wiedzących jak i gdzie je znaleźć.

Otwieranie się jest strasznym, wymagającym i pełnym niespodzianek procesem ludzkiego dochodzenia do człowieczeństwa. To proces powrotu do siebie, do swojej prawdziwej natury, bezwarunkowej miłości i akceptacji dziecka, niewinności i miękkości duszy.

To ufności potrzebujemy w dzisiejszych związkach, nie akceptacji. Musimy nauczyć się ufać, że drugi człowiek nie zrobi nam krzywdy. Tak zaczynamy się otwierać. Akceptacja i cała reszta przyjdą wtedy same.

Miłość nie boli. To odpadające warstwy ciebie, strachy, lęki i wstyd przed prawdą sprawiają, że w obliczu miłości, one bolą. Miłość jest wtedy, gdy widzisz prawdę i nadal chcesz. Nie uda ci się doświadczyć pełnego otwarcia z drugą osobą, jeśli nie kochasz i nie dbasz o swoje ciało, jeśli nie masz kontaktu ze swoimi uczuciami i jeśli nie potrafisz zatracić się w ciszy, odkładając na chwilę umysł na półkę.

Na sam koniec, ale nie najmniej ważne, bo to jest najważniejsza część tekstu, chciałabym podziękować moim rodzicom. Mojemu tacie, i nigdy nie sądziłam, że zrobię to publicznie, za to, że to właśnie dzięki niemu, w dorosłym życiu wiedziałam jak zmierzyć się z bólem, odrzuceniem, obojętnością i niedostępnością. W jakiś sposób mnie na to przygotował. W swoim odrzuceniu ujrzałam jego ból i to, że prawdopodobnie nigdy nie zaznał bezwarunkowej miłości, takiej za nic, takiej, jedynie za to, że jest. Ale dał mi życie. I gdyby nie on, nie byłoby mnie tu dzisiaj.

Mojej wspaniałej mamie dziękuję za to, że gdyby tylko mogła, przybiegłaby teraz do mnie w podskokach i że pomaga mi we wszystkim, czego tylko potrzebuję. Aktualnie jest w pracy, a ma najważniejszą pracę na świecie: jest obecna przy umierających osobach w ich ostatnich chwilach życia zanim odejdą na drugą stronę. Nawet chyba sobie nie zdaje sprawy, jak ważne zadanie wykonuje. I jest w tym najlepsza na świecie.

Najciekawszą rzeczą w przechodzeniu i odrzucaniu swoich kolejnych mechanizmów i schematów jest to, że w momencie, gdy one pękają, ty widzisz, że… przeżyłeś. Było strasznie, ale przeżyłeś, a może nawet zyskałeś wiarę i nadzieję na dalsze działania?

Czy kiedy już wiesz, że właśnie tego najbardziej się boisz i widzisz, że żyjesz pomimo tak ogromnego lęku, czy nie pojawia się choć trochę zaufania, lekkości i oddania?

art-attachment-background-boat-40906